Nie masz problemu z Bogiem. Masz problem z interpretacją Boga.

Nie masz problemu z Bogiem. Masz problem z interpretacją Boga.

Bóg jest wszystkim. Nawet tym, czym nie jest. To nie moje słowa. To Neale Donald Walsh – żeby była jasność :) Dzisiaj będzie wpis, z którym nie do końca czuję się komfortowo, ponieważ od razu, kiedy zaczynam pisać, przychodzi do mnie myśl „a kim Ty jesteś, żeby dawać sobie prawo do pisania o Bogu”. Ale chodzi to za mną od jakiegoś czasu, więc mimo tych stopujących mnie myśli, stwierdziłam, że napiszę, to co ja myślę na temat Boga. Już samo to słowo uruchamia masę skojarzeń z religiami, Kościołem i wszystkimi ludźmi, którzy dali sobie prawo do mówienia w jego imieniu, ustalania praw, a co gorsza – egzekwowania ich na różne sposoby. Być może czuję, że dzisiejszym wpisem trochę ustawiam się w jednym szeregu z nimi. Pewnie dlatego…

Ale przecież ja już to przerobiłam! – czyli o tym, że życie to nie jest gotowy produkt

Ale przecież ja już to przerobiłam! – czyli o tym, że życie to nie jest gotowy produkt

Ale przecież ja już to przerobiłam! – czyli o tym, że życie to nie jest gotowy produkt Sytuacja z warsztatów. Pracujemy nad czymś i w pewnym momencie mówię do uczestniczki, że jej problem związany jest z relacją z mamą i stłumionymi uczuciami do niej i wtedy słyszę to znamienne zdanie ALE PRZECIEŻ JA JUŻ TO PRZEROBIŁAM! Zwykle w takim momencie schodzi ze mnie całe powietrze i opadają mi ręce. I przypominają mi się słowa Agnieszki, że „życie to nie jest gotowy produkt, który można odłożyć na półkę”. Co to właściwie znaczy? No cóż, kiedy zaczynamy się rozwijać/pracować/przerabiać swoje problemy (wybierz zwrot jaki chcesz) to często umykają nam wtedy różne sprawy. Pierwsza sprawa – problemy wracają, bo w życiu kręcimy się w kółko. Wiem, nie brzmi to optymistycznie. Najprościej rzecz ujmując chodzi o to, że nasza…

Miłość jest dla odważnych – nauka języka emocji

Miłość jest dla odważnych – nauka języka emocji

Emocje są najważniejszym językiem, którym porozumiewamy się z innymi. I z samym sobą. Emocje, oprócz tego, że są energią, która płynie przez nasze ciało, wpływając na to, jak myślimy i jak działamy – są także JĘZYKIEM. Językiem, którym komunikujemy się z innymi ludźmi i z samym sobą. Jeśli nie potrafimy rozpoznawać emocji – nie mówimy w tym języku – to ciężko się nam porozumieć z samym sobą i z innymi. Emocje są uniwersalnym językiem, w który każdy z nas jest wyposażany w momencie urodzenia (ba, nawet właściwie poczęcia, o ile nie jeszcze wcześniej). O ile każdy z nas mówi dodatkowo po polsku, angielsku, hiszpańsku, francusku czy w jakimkolwiek innym języku – jeśli nie zna języka emocji, nie zdobędzie tego, na czym każdemu z nas najbardziej zależy –…

Dawcy i Biorcy nie kochają siebie. Jak pokochać siebie?

Dawcy i Biorcy nie kochają siebie. Jak pokochać siebie?

Dawcy i Biorcy mają tę samą potrzebę, jednak mają inną strategię postępowania, żeby ją zaspokoić. Wpis o związkach, co kończą się z dnia na dzień od momentu opublikowania do dzisiaj przeczytało ponad 4500 osób. Wpis o Dawcach i Biorcach też cieszy się dużą popularnością. Oba jednak wywołały sporo pytań. Dzisiaj chciałabym nieco rozjaśnić temat. Bycie Dawcą czy Biorcą to tylko POSTAWA, za którą kryje się dokładnie ta sama potrzeba. Potrzeba miłości. Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że bycie Dawcą czy Biorcą oznacza już w założeniu jakiś brak równowagi w działaniu. Jednak samo działanie, jest napędzane tym, co czujemy. Emocjami. Niezdrowe działania są zwykle napędzane LĘKIEM. Kiedy więc mówimy o Dawcach i Biorcach, tak naprawdę mówimy o dwóch…

Jedz, módl się, kochaj – książka zmieniająca życie?

Jedz, módl się, kochaj – książka zmieniająca życie?

Właśnie skończyłam ponownie czytać „Jedz, módl się, kochaj”. Pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej książce. W styczniu 2008 roku rozwiodłam się, po zaledwie 1,5 roku trwającym małżeństwie. Co prawda nasz związek trwał o wiele dłużej, bo poznaliśmy się na jesieni 1997 roku, ale przez prawie cały czas jego trwania żyliśmy w konkubinacie. Małżeństwo (mogę mówić jedynie ze swojej perspektywy) było ostatnią próbą ratowania tej relacji. Poszliśmy razem na terapię, wzięliśmy ślub, ale niestety okazało się, że pewnych rzeczy nawet tak radykalne posunięcia nie są w stanie naprawić. Żeby było jasne. Wyszłam za mąż z miłości i nadal kochając mojego męża – rozwiodłam się z nim. Czasami miłość to za mało, żeby ze sobą wytrzymać. Najgorsze było to, że podczas rozprawy,…